Nadszedł czas przygotowywania się do największej imprezy, na jaką człowiek czekał przez całe swoje szkolne życie .... czyli studniówki. Każda dziewczyna chce wyglądać przez ten jeden wieczór jak milion dolców, dlatego i ja nie będę gorsza :D.
Oficjalnie z dniem 16.10.2015 do 5.01.2016 ( studniówka) rozpoczynam 2 miesięczną misje przygotowana specjalnie dla moich włosów, czyli szybki skok wzrost moich włosów. Z racji tego, że moje włosy przeszły ze mną karygodne perypetie zasługują na odrobinę luksusów, za to że tak dzielnie znoszą moje eksperymenty :D. Od pierwszej klasy szalonych czasów gimnazjum testowałam w jakim kolorze jest mi najlepiej w poszukiwaniu tego najlepszego koloru. Moje włosy nosiły już prawie całą paletę kolorów od mlecznych delikatnych brązów ( choć był to mój kolor naturalny to nie wiem czemu farbowałam :D ) do rudości i czerwieni, ale przyszedł taki czas że zapragnęłam być brunetką z prawdziwego zdarzenia .... przefarbowałam się na czerń, intensywna kruczoczarną. Ten kolor towarzyszył mi do 3 klasy gimnazjum, ten czas był najlepszy dla moich włosów, miałam wtedy długie do pasa piękne włosy, które nie wymagały odżywiania a myłam je w zwykłym szamponie za 3 zł :D, lecz i faza na bycie brunetką dopadła mnie w 2 półroczu 3 kl. gimnazjum. Zapragnęłam wtedy być blondynką, a moje " schodzenie " z czarnych włosów było drastyczne i gwałtowne. W jeden tydzień potraktowałam 2 razy włosy rozjaśniaczem o mocy 12% z firmy Joanna oraz mocno zniszczone włosy obcięłam z długości pasa do łopatek, następnie gdzieś na wysokość ramion bądź nawet krócej. Od tamtej pory nosiłam jasne, żarówkowe blondy tak przez ok 2 lata nauki w technikum :D aż do momentu kiedy uświadomiłam sobie że wyglądam trochę tandetnie w takim kolorze i zaczęłam farbować na naturalne opalenizujące blondy :D i tak do dziś trwa przygoda z tymi kolorami, ale i do dziś borykam się ze skutkami szybkiego przejścia na blond, chodź już nie jest tak tragicznie jak przed ostatnie kilka lat. Od jakiegoś przeszło roku zaczęłam przywiązywać dość dużą wagę do kondycji moich włosów, poświęcając im masę czasu i górę pieniędzy. Przetestowałam setki odżywek, szamponów, masek itp. zażywałam przeróżne suplementy diety, a rezultaty były różne. Wracając do mojej rozpoczętej już kuracji założyłam sobie cel, że przez ten czas będę spożywała 3 razy dziennie po 2 tabletki Calcium Pantothenicum ( CP :) ) oraz Vitapil po 1 kapsułce dziennie, a w międzyczasie będę stosowała wcierkę Radical, którą jeszcze nie zakupiłam z powodu braku czasu i na szybkie zakupki w Naturze, ale zakupie bo po stosowaniu Jantaru i Rzepy z Joanny nie zauważyłam efektów, chociaż może coś pomogły ale to przeoczyłam:D. Mój cel to jakieś 3-5cm ( 5 cm to marzenie ! ;D ) odrostów na miesiąc, choć mój naturalny wzrost włosów nie jest wcale taki mały, bo 2-3 cm na miesiąc.
Mam nadzieje, że moja długość włosów mierząca za ramiona intensywnie wzrośnie do studniówki, a moja wytrwałość w dążeniu do celu nie zmaleje jak na początku :D. Czas start dla zapuszczania moich biednych zmęczonych włosków.! :*
Pozdrawiam :*

przez
Blokotka
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz